pas Nolino
Fot. Anna Tomaszek

Pas wspomagający NOLINO jest efektem wielu lat testowania, prób i zmian, ale przede wszystkim odpowiedzią na realne codzienne sytuacje rodziców. O sukcesach i porażkach przy wprowadzaniu produktu na rynek opowiada Anna Tomaszek, projektantka i producentka.

„Branża Dziecięca”: Skąd wziął się pomysł na pas wspomagający i jak wyglądał proces powstania tego produktu? 

Anna Tomaszek: Pomysł na pas wspomagający NOLINO zrodził się około 9 lat temu, kiedy na świecie pojawiło się moje drugie dziecko – córka Lilianna.

Miałam już wtedy doświadczenia z noszeniem starszego syna Gabrysia – najpierw trochę w chuście, później w nosidle – ale w codziennym życiu nadal brakowało mi rozwiązania, które odciąży moje ręce podczas częstego podnoszenia i przenoszenia dziecka.

Syn nie należał do drobnych dzieci, a te wszystkie czynności – podnoszenie, noszenie, odkładanie – powodowały przeciążenie nie tylko fizyczne, ale też emocjonalne. Nosidła i chusty były dobrym rozwiązaniem, ale trzeba było im poświęcić więcej czasu, więc używałam ich rzadziej i wtedy, kiedy planowałam dłuższe noszenie. 

Zaczęłam szukać rozwiązań w internecie. Przypadkiem trafiłam na nosidło Tonga i zaczęłam analizować jego konstrukcję.

Od najmłodszych lat lubiłam projektować i szyć, więc naturalnie pojawiła się myśl, żeby stworzyć coś własnego – prostszego, szybszego i bardziej dopasowanego do codziennych sytuacji. Tak powstał pierwszy pas. Wtedy poczułam, że mam coś, co daje mi większą mobilność oraz niezależność.

Zaczęłam poszukiwać odpowiednich materiałów i rozwiązań technicznych – sprawdzałam różne długości, rodzaje wypełnienia i rozwiązania konstrukcyjne. Powstało wiele prototypów, a ostatecznie najbardziej praktyczny okazał się materiał wodoodporny – trwały, stabilny, łatwy w użytkowaniu i odporny na zabrudzenia.

W pewnym momencie zdecydowałam się pokazać produkt i założyłam stronę na Facebooku. Szybko jednak okazało się, że wiele osób nie rozumie idei pasa i jego zastosowania. Pojawiła się krytyka i wyśmiewanie moich nagrań, co sprawiło, że wycofałam się i usunęłam stronę. 

Kiedy urodziło się moje trzecie dziecko, wróciły nie tylko nowe pomysły, ale przede wszystkim realna potrzeba korzystania z pasa na co dzień. To wtedy zaczęłam testować kolejne zastosowania, m.in. przenoszenie syna w foteliku samochodowym oraz znoszenie/wnoszenie wózka po schodach.

Po urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy zawodowej i codziennego intensywnego życia. Pas realnie pomagał mi być bardziej mobilną i samodzielną. Wtedy pojawiła się też myśl, że to nie jest tylko „moje rozwiązanie”, ale coś, co może pomóc innym rodzicom. Pojawiało się wiele pozytywnych opinii, ale też głosów krytycznych, co powodowało kolejne wahania i trudności w pokazywaniu produktu. Wiedziałam jednak, że jeśli mam iść dalej, muszę zadbać o bezpieczeństwo pasa. 

W 2021 r. znalazłam zakład, w którym mogłam wykonać takie badania. Pierwsze testy niestety zakończyły się niepowodzeniem. Nie zrezygnowałam i znalazłam kolejne miejsce, które mogło podejść do produktu w sposób bardziej indywidualny, ponieważ nie wpisywał się on w klasyczną kategorię nosideł.

Okazało się, że wprowadzenie produktu, którego wymagania nie są określone w żadnych normach, jest bardziej złożone. Podstawą jest Dyrektywa o Ogólnym Bezpieczeństwie Produktu, wymaga to szczegółowej analizy, a następnie posługiwania się dostępnymi normami dla podobnych produktów.

Pod koniec 2021 r. przystąpiłam do nowych badań i złożyłam wniosek w urzędzie patentowym o ochronę pasa jako wzoru przemysłowego w krajach europejskich. 

Udało się zakończyć badania pozytywnie i zdobyć ochronę patentową. Mimo to nadal miałam poczucie, że wprowadzenie takiego produktu na rynek nie będzie łatwe. W środowisku pojawiało się dużo krytyki, szczególnie ze strony osób związanych z chustonoszeniem, co sprawiało, że bardzo ostrożnie podchodziłam do pokazywania produktu.

Zrozumiałam, że potrzebna jest tu ogromna pokora, cierpliwość i wytrwałość, bo wierzyłam, że ten produkt ma sens, nawet jeśli droga do jego wprowadzenia jest trudna. 

Kiedy urodziłam kolejne dziecko, mogłam realnie rozwijać i testować produkt również o inne możliwości zastosowania, takie jak przenoszenie dziecka w gondoli.

Wtedy przeprowadziłam także pierwsze testy z rodzicami dzieci zdrowych oraz z niepełnosprawnościami, co było dla mnie bardzo ważnym i poruszającym momentem. Zrozumiałam wtedy, że o ile dzieci zdrowe z czasem stają się coraz bardziej samodzielne, o tyle rodzice dzieci z niepełnosprawnościami często przez wiele lat codziennie podnoszą i przenoszą swoje dzieci.

Postanowiłam poszerzyć zastosowanie pasa. Zwiększyłam dopuszczalne obciążenie z 25 kg na 60 kg, dopracowałam konstrukcję, aby pas mógł wspierać również rodziców starszych dzieci ze specjalnymi potrzebami. Zaprojektowałam też drugi model pasa – prostszy, krótszy i łatwiejszy w codziennym użytkowaniu. 

W tym czasie pojawiły się też aktualizacje norm i weszło nowe rozporządzenie GPSR dotyczące bezpieczeństwa produktów, co wymagało ponownej dokładniejszej analizy i dostosowania produktu.

W 2025 r. badania zakończyły się pozytywnym wynikiem. Obecnie rozwijam działania edukacyjne. Nawiązuję współpracę z fundacjami, ośrodkami i placówkami, aby organizować pokazy oraz prezentacje dla rodziców, terapeutów i opiekunów. Chcę pokazywać, w jakich sytuacjach pas może realnie wspierać codzienną opiekę nad dzieckiem oraz jak prawidłowo z niego korzystać. Jest to dla mnie bardzo ważny kierunek, bo pas najlepiej działa wtedy, kiedy można go zobaczyć i przetestować w praktyce. 

Czym różni się ten pas od klasycznych chust i nosideł? Jakie są jego największe zalety z punktu widzenia rodzica? 

Przede wszystkim nie powstał po to, aby je zastąpić, ponieważ są to dwa różne rozwiązania odpowiadające na inne potrzeby rodziców. Nosidła najczęściej zakładamy wtedy, kiedy planujemy dłuższe noszenie dziecka. Natomiast pas NOLINO powstał z myślą o wszystkich tych codziennych sytuacjach, kiedy odruchowo bierzemy dziecko na ręce.

Każdego dnia wielokrotnie podnosimy dziecko, nosimy je, odkładamy, przenosimy z miejsca na miejsce czy uspokajamy na rękach. Nie w każdej z tych sytuacji mamy czas i możliwość zakładania nosidła. Właśnie wtedy pas przejmuje część ciężaru, stabilizuje go i odciąża rękę rodzica, dzięki czemu codzienne czynności stają się łatwiejsze i mniej obciążające.

Pas można wykorzystać praktycznie wszędzie tam, gdzie rodzic bierze dziecko na ręce – podczas wchodzenia i schodzenia po schodach, przenoszenia dziecka z samochodu do domu, noszenia starszego dziecka, które nagle się zmęczy lub zaśnie, podczas zakupów, spacerów czy zwykłych domowych obowiązków.

Ogromnym ułatwieniem jest również samo podnoszenie i odkładanie dziecka (to pas, a nie ręce rodzica przejmuje ciężar dziecka), ponieważ nie wymaga on zapinania czy układania dziecka w nosidle. 

Używanie pasa pomaga również od pierwszych dni życia dziecka. Dzięki niemu łatwiej przenosić fotelik samochodowy z dzieckiem, wynieść śpiące dziecko w gondoli czy wygodniej znieść lub wnieść wózek po schodach, co dla wielu rodziców jest dużym wyzwaniem ze względu na jego gabaryty.

Później pas wspiera noszenie samego dziecka od ok. 6. miesiąca życia, a także starszych dzieci, również tych z niepełnosprawnościami ruchowymi, z obniżonym napięciem mięśniowym czy spastycznością. W takich przypadkach pomaga rodzicowi bezpieczniej podnieść, przenieść i odłożyć dziecko.

Pas ma bardzo szerokie zastosowanie i w praktyce nie ma jednego rozwiązania, które w tak prosty sposób wspierałoby rodzica w tak wielu codziennych czynnościach związanych z przenoszeniem dziecka i rzeczy. 

Dużą zaletą jest także jego konstrukcja. Szerokość pas z miękkim wypełnieniem równomiernie się napina i rozkłada ciężar, nie wrzyna się w ciało, a możliwość ułożenia podwójnego obwodu pozwala jeszcze lepiej odciążyć i dopasować go do sylwetki rodzica i dziecka.

Ciężar dziecka znajduje się bliżej osi ciała, dzięki czemu jest mniej odczuwalny i łatwiejszy do utrzymania. Pas nie tylko odciąża, ale przede wszystkim równomiernie podpiera i stabilizuje ciężar, dzięki czemu rodzic może całą dłonią asekurować górną część ciała dziecka i ma nad nim większą kontrolę. 

To właśnie z potrzeby odciążenia rodziców powstał pas NOLINO. Na co dzień znacznie częściej korzystamy z własnych rąk niż z nosideł. Dlatego stworzyłam rozwiązanie, które wspiera rodzica właśnie w tych krótkich, codziennych sytuacjach powtarzających się nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt razy w ciągu dnia.

Dzięki temu opieka nad dzieckiem staje się wygodniejsza, bezpieczniejsza i mniej obciążająca dla organizmu rodzica. 

Pas nie powstał po to, aby zastąpić nosidło. Powstał po to by je uzupełniać i wspierać rodziców w tych wszystkich codziennych sytuacjach, których nie da się zaplanować. 

Jak chce pani przekonać sklepy do wprowadzenia tego produktu do asortymentu? 

Rozwijam markę krok po kroku. Nadal chcę, żeby głównym miejscem sprzedaży była sprzedaż bezpośrednia oraz sklep internetowy, bo dzięki temu mam bezpośredni kontakt z rodzicami, mogę odpowiedzieć na ich pytania i pokazać, jak pas działa w praktyce. 

Jeśli chodzi o sklepy, to na początku chciałabym skupić się na mniejszych sklepach dziecięcych. W takich miejscach jest więcej czasu na rozmowę z klientem i pokazanie produktu, a przy pasie jest to bardzo ważne. To nie jest produkt, który wystarczy postawić na półce. Trzeba pokazać, jak działa i w jak wielu codziennych sytuacjach może naprawdę ułatwić życie rodzicom. 

Bardzo zależy mi też na organizowaniu prezentacji i pokazów, bo wiem z własnego doświadczenia, że kiedy rodzice mogą sami przymierzyć pas i sprawdzić, jak działa, dużo łatwiej dostrzegają jego możliwości. Ważna jest dla mnie także bezpośrednia rozmowa i zrozumienie potrzeb rodziców i opiekunów. 

Myślę o współpracy ze sklepami w przyszłości, ale chcę, żeby rozwój marki był naturalny i stopniowy. Wolę rozwijać się trochę wolniej, ale mieć pewność, że NOLINO trafi do miejsc, w których produkt będzie dobrze przedstawiony i rodzice otrzymają pomoc w wyborze odpowiedniego rozwiązania. 

Czy planuje pani rozwijać markę Nolino o inne produkty? 

Od początku zależało mi na tym, żeby NOLINO nie było tylko jednym produktem, ale marką tworzącą rozwiązania, które naprawdę odpowiadają na codzienne potrzeby rodzin i dzieci.

Obecnie powstają już autorskie huśtawki, a w planach mam również kolejne produkty, takie jak hamaki czy maty do zabawy, ale to tylko część moich pomysłów. Pozostałe chcę rozwijać i wprowadzać stopniowo, w miarę rozwoju marki.

Chciałabym jednak, aby te produkty znalazły zastosowanie również w ośrodkach terapeutycznych, salach zabaw, placówkach opiekuńczych i edukacyjnych, czy na oddziałach szpitalnych, gdzie mogłyby wspierać rodziców, opiekunów, rozwój dzieci, dawać im wsparcie, radość i poczucie bezpieczeństwa. 

Rozmawiała: Urszula Kaszubowska

Nolino Anna Tomaszek
Fot. Anna Tomaszek
Nolino Anna Tomaszek
Fot. Anna Tomaszek