
Ledwo skończył się Czas Dziecka 2013, a już można bez problemu zapowiadać przyszłoroczną edycję kieleckich targów. Jeszcze podczas trwania imprezy około 80% wystawców zadeklarowało swój ponowny udział w 2014 roku. Jeżeli w tym roku targi były dwa razy większe, to jakie będą za rok?
Organizatorzy policzyli już ludzi, którzy odwiedzali od zeszłego piątku do niedzieli kieleckie targi. Najważniejszą dla wystawców informacją jest liczba przedstawicieli firm z branży zabawek i artykułów dziecięcych. W tym roku na Czas Dziecka przyjechało 2500 tzw. klientów branżowych. To niemal dwa razy więcej niż w zeszłym roku, gdy imprezę odwiedziło 1300 osób. Łącznie ze zwiedzającymi, którzy przyjechali w niedzielę do kompleksu wystawienniczego przy ul Zakładowej podczas Dnia Otwartego – w Targach Czas Dziecka w Kielcach uczestniczyło ponad 6000 osób.
W tym roku na stoiskach zaprezentowało się 146 wystawców. W zeszłym roku było ich 71. Oprócz polskich przedstawicieli branżowych można było spotkać gości z Niemiec, Czech, Słowacji, Ukrainy, Litwy, Rosji, Francji, Hiszpanii i Grecji. Największą grupę klientów zagranicznych stanowili przyjezdni ze wschodu – około 70%.
Dwa razy… mniejszy
Nie wszystko było jednak dwa razy większe w porównaniu z zeszłym rokiem. Dwa razy mniejszy był parking przed halami wystawienniczymi. Niemal wszyscy pytani przeze mnie wystawcy i zwiedzający narzekali na ogromne problemy ze znalezieniem miejsca dla samochodu i ogromnym tłoku na parkingu. W tym przypadku organizatorzy i administratorzy targów nie spisali się na piątkę i musieli się „gęsto” tłumaczyć.
– Wpłynęło na to kilka czynników – wyjaśniał Jacek Nowak, dyrektor administracyjno-techniczny kompleksu Targi Kielce. – Bezpośrednio po Czasie Dziecka rozpoczynają się targi rolnicze Agrotech, dla których zabrakło miejsca w naszych siedmiu halach. Musieliśmy więc wybudować hale tymczasowe, które zajęły część parkingową. Niestety nie dało rady ich zbudować po zakończeniu targów dziecięcych. Ponadto na terenie kompleksu cały czas trwa rozbudowa, część terenu jest więc ogrodzonym placem budowy, to również miało wpływ na mniejszą powierzchnię dla samochodów.
Było więc ciasno, czasem nerwowo, ale jakoś się w końcu wszyscy pomieścili. Nas szczęście taka sytuacja nie powtórzy się za rok.
– Podczas przyszłorocznej edycji na wystawców i zwiedzających będzie czekał parking wielopoziomowy – zapowiada Aldona Matla, menadżer Targów Czas Dziecka. – Zostanie oddany do użytku już niedługo – bo pod koniec kwietnia tego roku. Będzie mogło tam zaparkować ponad 500 samochodów.
Trzeba było trochę się pomęczyć, po to żeby następnym razem funkcjonować w pełnym komforcie. Dotyczy to również ograniczeń wynikających z zajęcia terenu pod wspomniane budowy.
– Trwają prace nad budową Centrum Kongresowego, powstaje również nowy terminal wejściowy od strony zachodniej – dodaje Jacek Nowak. – Wszystko będzie gotowe na czerwiec tego roku. Natomiast 18 maja zostanie oddany do użytku węzeł autostradowy nieopodal targów. Dzięki temu wszyscy jadący od strony Warszawy czy Krakowa nie będą musieli przejeżdżać przez miasto, tylko kierować się bezpośrednio na obwodnicę, a z niej prosto pod nasze hale.
Kontakty, inspiracje
Tyle o przyszłości, powróćmy jeszcze na moment do zakończonej kilka dni temu IV edycji Czasu Dziecka. Najczęściej powtarzającym się stwierdzeniem podczas imprezy było zdanie „targi rosną”. Po pokonaniu trudności parkingowych wystawcy i zwiedzający niemal natychmiast nabierali dobrego humoru.
– Wielu potencjalnych klientów, świetna atmosfera, a podczas Dnia Otwartego sprzedaliśmy klientom detalicznym niemal wszystkie produkty jakie przywieźliśmy na targi – emocjonowała się podczas ostatniego dnia imprezy Renata Wąchała z firmy Gepetto. – Najlepiej szły zabawki z drewna naszej nowej włoskiej marki Sevi.
– W tym roku jesteśmy w nowej i przestronnej hali E wśród potężnych producentów, to doskonałe miejsce dla naszego stoiska – mówił Artur Śliwiński, właściciel hurtowni Danda. – Jesteśmy tu całą rodziną, odwiedza nas mnóstwo ludzi, mamy sporo kontraktacji.
– Przyjechaliśmy tu jako zwiedzający, chcemy nawiązać nowe kontakty, czerpać inspiracje, spotkać się z dostawcami, chyba za rok przyjedziemy ze swoim stoiskiem – stwierdziła Joanna Dryjanna z wielkopolskiej firmy Kamix. – Istniejemy 25 lat w branży, kiedyś jeździliśmy na targi do Poznania, teraz jesteśmy w Kielcach.
– Bardzo pozytywnie, mamy największe jak do tej pory stoisko, bo aż 260 metrów kwadratowych, bardzo dużo osób do nas przychodzi – opowiadał Rafał Sykuła z firmy Aro.
– Około 80% tegorocznych wystawców potwierdziło, że przyjadą na Czas Dziecka do Kielc za rok – chwaliła się Aldona Matla.
Jak w rodzinie
W tym roku kieleckie targi zabawek i artykułów dziecięcych nie tylko były większe. Były też nieco inne. Chodzi o atmosferę oraz element, który trudno na pierwszy rzut oka dostrzec, a tym bardziej zdefiniować. W jakimś stopniu trafnie ujęła to menadżerka Czasu Dziecka.
– Kielce stały się w tym roku miejscem spotkań naszej branży, ale nie tylko pod względem ekonomicznym, handlowym, biznesowym, pragmatycznym – wylicza Aldona Matla. – Chodzi o miejsce, które integruje środowisko, gdzie przyjeżdża się nie tylko na kontraktacje, ale również po to, żeby spotkać się ze znajomymi, porozmawiać o interesach, ale również o ciekawostkach i nowinkach w środowisku.
Rzeczywiście – gdy podczas nielicznych wolnych chwil, był czas na spacerowanie między stoiskami można było wyczuć specyficzną atmosferę tych targów. Niemal wszyscy się znali, co chwilę słychać było „cześć, jak się masz?”, „wpadnij do nas”, „co potem robisz?”. Taka jedna wielka rodzina.
Targi Czas Dziecka 2013 w Kielcach. Fot. BranzaDziecieca.pl[FAG id=37879]