Konstrukcja zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Za chwilę spadnie. I będzie po wszystkim. To nie streszczenie filmu katastroficznego, a zwięzły opis tego, jak się kończy partia Jengi, popularnej propozycji z oferty Hasbro. Firma przygotowała na wiosnę odświeżoną wersję gry. W pudełku, oprócz znanych już dobrze wszystkim drewnianych klocków, znajdzie się również… detonator.

Jenga Boom ma, w zamierzeniu twórców, dostarczyć graczom dodatkowej porcji adrenaliny. Rozgrywka polega na układaniu 36 elementów na detonatorze bomby. Podobnie jak w przypadku klasycznej Jengi chodzi o wydostawanie kolejnych klocków z wieży i układanie ich na czubku konstrukcji. Tym razem jednak należy to robić dość żwawo. Sznurek – lont, który na początku gry wyciąga się z detonatora, pokazuje, ile czasu jeszcze zostało do wybuchu i katastrofy. Wygrywa osoba, która jako ostatnia ułoży klocek na szczycie wieży, zanim ta się rozpadnie.

Oryginalną wersję gry, bez wybuchowych dodatków, wymyśliła Leslie Scott zainspirowana zabawami z dzieciństwa, które spędziła w Afryce. Nazwa drewnianej układanki została zaczerpnięta z języka suahili, w którym słowo „jenga” oznacza „budować”.

Fot. Hasbro