Ponad 6 mln sprzedanych egzemplarzy, 10 licencji na wydania zagraniczne oraz adaptacja filmowa i teatralna – tak przedstawia się dekada obecności na rynku serii książek z Puciem w roli głównej. O popularności tej postaci i planach rozwoju serii opowiada Marek Dobrowolski, wiceprezes ds. handlowych Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
„Branża Dziecięca”: Ten rok to ważny jubileusz dla jednego z największych brand hero Wydawnictwa Nasza Księgarnia: Pucio obchodzi 10. urodziny. Jak się narodziła historia tego sympatycznego bohatera?
Marek Dobrowolski: 10 lat to bardzo długi okres, ale z perspektywy ponad 100-letniej historii Wydawnictwa to zaledwie dekada. Z drugiej strony ta dekada to jeden z najważniejszych okresów w rozwoju oferty Naszej Księgarni.
Historia Pucia ma początek w tytułach logopedycznych Marty Galewskiej-Kustro i Joanny Kłos, które zainteresowały tym tematem Naszą Księgarnię.
Ale to jedna z naszych redaktorek, późniejsza „opiekunka” serii, Ania Garbal, mama dziecka z problemami logopedycznymi, dostrzegła prawdziwy potencjał tematu. I można powiedzieć, że poszła za ciosem, proponując autorkom osobną postać, za którą podążyliby dzieci i rodzice.
Pomysł Pucia był autorek, a wydawnictwo przyodziało ten pomysł w formę. Tak zaczęły powstawać pierwsze historie, które złożyły się na debiut książkowy serii w 2016 r., Pucio uczy się mówić.
Seria książeczek, gier i zabaw z Puciem ma już kilkadziesiąt pozycji i wciąż się rozrasta. Na czym polega fenomen Pucia?
Mamy w ofercie ponad trzydzieści tytułów, gdzie połowę stanowią książki uzupełniane ofertą puzzli, zabawek i pluszaków. Najnowszym tytułem jest ubiegłoroczne, świąteczne wydalenie książki Pucio urządza wigilię.
To obecnie setki tysięcy sprzedawanych egzemplarzy rocznie z łącznym wolumenem ponad 6 mln w ciągu 10 lat. Warto w tym miejscu wspomnieć także o zagranicznych „peregrynacjach” Pucia, którego przygody poznały już maluchy z 10 krajów (m.in. Włoch, Czech, Ukrainy czy Chorwacji). W wielu z nich Pucio ma charakterystyczne, regionalne imię, jak chociażby niemiecki Moritz.
A zaczynaliśmy skromnie z zaledwie 4 tys. egzemplarzy pierwszej książki. I wcale nie było tak, że nakład od razu „wyszedł” z magazynu i myśleliśmy już tylko o dodrukach. Musieliśmy nad tym popracować marketingowo i sprzedażowo. Niewątpliwie pomógł w całym tym procesie prosty przekaz oferty Pucia – pomocy dla rodziców w trudnym okresie rozwoju mowy ich dzieci.
Pucio okazał się doskonałym bohaterem-przewodnikiem, którego bardzo szybko zaakceptowały i wręcz pokochały całe rodziny.
Pucio uczył się mówić, uczyły się wraz z nim dzieci. Pucio, a za nim dzieci mówiły pierwsze słowa. W kolejnych książkach Pucio umiał już opowiadać, był przewodnikiem po mieście, na wsi. Jeździł na wakacje, mówił „dzień dobry” i „dobranoc”. Poznawał kolory i dźwięki, bywał u lekarza, robił porządki, a nawet kucharzył. Jednym słowem rósł z dziećmi i towarzyszył im w poznawaniu i nazywaniu świata.
Bez wątpienia 10. urodziny to okazja do świętowania. Czy planujecie specjalne akcje urodzinowe na ten rok?
Za naszym działem promocji mogę przekazać, że oczywiście to dla nas bardzo ważny jubileusz, a zarazem otwarcie się na nowe. Pucio będzie bohaterem już nie tylko książek i gier – podpisane zostały umowy licencyjne na nowe rynki i branże.
Studio animacji EGoFILM produkuje kinową wersję Pucia, którą już w kwietniu 2026 r. do kin w całej Polsce wprowadza Dystrybucja Młode Horyzonty. Endorfina Events przygotowuje przedstawienie teatralne inspirowane książką Pucio na wsi. Rolę bohaterów spektaklu odegrają duże, teatralne lalki animowane przez aktorów.
EventJoy przygotowuje eventy z Puciem w galeriach handlowych, za to Reserved – ubrania dziecięce z naszym ulubionym bohaterem. Kolekcja ubrań i butów z Puciem pojawia się również w sieci Smyk. A to tylko część projektów, które możemy ujawnić w tym momencie. Wokół Pucia i z Puciem będzie się naprawdę dużo działo.
A czy Pucio pójdzie kiedyś do przedszkola?
Pójdzie, tylko musi do niego dorosnąć. Szykuje się zatem starannie i mamy nadzieję, że nastąpi to już niebawem o czym z wielką satysfakcją wszystkich poinformujemy.
Nasza Księgarnia to przede wszystkim wydawnictwo książkowe, jedno z najstarszych z ofertą dla dzieci. Jak oceniacie dzisiaj poziom czytelnictwa wśród dzieci? Czy – pomijając popularność serii z Puciem – zauważacie rosnący popyt na książki wśród najmłodszych czytelników?
Ciekawie zadane pytanie, bo rozumiem jego wagę w czasach trudnych dla szeroko pojętego czytelnictwa i problemów, które na różnych poziomach dotykają branżę wydawniczą.
Ujmę to w ten sposób, że czytelnictwo jest na swojego rodzaju rozdrożu.
Ludzie na pewno więcej nie czytają, szczególnie długich tekstów, jakimi są klasyczne książki. Mniej czytają, ale coraz częściej słuchają, stąd rosnąca popularność streamingowych dostępów abonamentowych audiobooków. Po pierwsze: łatwość takiej konsumpcji treści, po drugie: bardzo przystępna cena. Powoduje to jednak spadki na rynku sprzedaży książek drukowanych. I proces ten przyspiesza.
Na tym tle sprzedaż drukowanych książek dla dzieci utrzymuje się na wciąż zadawalającym poziomie, nawet na zmniejszającej się dramatycznie z roku na rok populacji nowych roczników dzieci.
Widać wyraźnie, że podnosi się systematycznie świadomość rodziców, jak ważna w wychowaniu dziecka jest książka drukowana. Coraz większe znaczenie ma zatem jakość takiej książki, pomysł, który wydawca chce przekazać rodzicowi.
To zawsze powinna być zabawa dla dziecka, bo przecież mówimy o bardzo wczesnym okresie rozwoju, ale w zabawie można przemycać treści, które są pomocą dla rodzica w codziennych wyzwaniach w wychowaniu ich pociech.
Od 2016 r. macie w ofercie również gry i to portfolio szybko się rozrasta, choć planszówek na rynku jest sporo. Czym wyróżniają się wasze gry?
Podobnie jak w historii z Puciem, naszą przygodę z planszówkami zaczynaliśmy od jednego tytułu – Gry na emocjach. Ale świetnie wiedzieliśmy, co z ta grą chcemy zrobić, bo samo wydanie, jak i cały koncept na gry przygotowywał świeżo wtedy zatrudniony w Naszej Księgarni guru na rynku planszówek – Jarek Basałyga.
I zgodnie z planem poszło bardzo sprawnie. W tym wypadku szybko musieliśmy myśleć o dodrukach. Ale dalej nie było już tak kolorowo. Trochę czasu zajęło, nim wyczuliśmy naszą rolę na rynku planszówek przy rzeczywiście dużej konkurencji.
Okazało się, że rynek bardzo dobrze przyjmuje ofertę rodzinnych gier Naszej Księgarni, kojarzonej wszak od lat z publikacjami dla najmłodszych. W tym kierunku szły główne poszukiwania redakcji gier i te wybory przyniosły nam w kolejnych latach największe sprzedaże.
Jakiego rodzaju gry z waszej oferty są najczęściej poszukiwane?
Stawiamy przede wszystkim na gry rodzinne, gdzie do jednej rozgrywki może usiąść wnuk z dziadkiem czy dzieci z rodzicami.
To może być rywalizacja, ale równie dobrze kooperacja. Mogą być planszówki, ale także gry karciane. Prym w naszej ofercie wiedzie karciany Sen, ale nie ustępuje mu proste memo – Kurnik czy kooperatywa dla najmłodszych Lisek Urwisek.
Coraz częściej i śmielej stawiamy też na gry dla trochę starszych, gdzie rozgrywka jest bardziej złożona, jak w Nowej Ziemi czy Bomb Bustersach. Jednym słowem proponujemy dosyć szeroki wachlarz oferty, ale jednak z akcentem położonym na zabawę w gronie rodzinnym, w różnym wieku graczy.
Czy myślicie o poszerzeniu oferty z zabawkami, w tym także w serii z Puciem?
Oczywiście, cały czas myślimy i pracujemy nad rozwojem brandów w Naszej Księgarni. To dotyczy rzecz jasna Pucia czy Felusia i Gucia, ale w głowach mamy także inne pomysły, na kolejne serie i bohaterów.
Podstawą zawsze są książki i opowiadane tam historie, z których czerpiemy inspiracje do myślenia nad innymi produktami. To mogą być zabawki, gry, ale także zupełnie nowatorskie na rynku wydawniczym rozwiązania.
Na tym etapie nie chciałbym wchodzić w szczegóły, niech pozostanie to jeszcze tajemnicą, ale myślę, że już w niedługim czasie będziemy mogli podzielić się nowymi, w naszym przekonaniu, bardzo ciekawymi pomysłami.
Jak widzicie przyszłość rynku dziecięcych książek i gier w Polsce w perspektywie kilku lat?
Wspomniałem wcześniej o negatywnym czynniku dla branży dziecięcej, także wydawnictw dla dzieci, czyli spadającej liczby urodzeń. Z drugiej strony mówiliśmy o rosnącej świadomości rodziców i ich oceny, jak ważna jest w rozwoju dziecka dobra merytorycznie książka drukowana.
Moim zdaniem podobnie jest z dobrą „fizyczną” grą czy zabawką. Niełatwo taką wymyślić, ale taka przecież jest rola wydawcy i producenta.
I jeżeli wciąż będziemy znajdować dobre pomysły, to nie boję się o przyszłość tego rynku, przynajmniej w najbliższej perspektywie.
W końcu historia Pucia w ostatnich latach i ponad 6 mln sprzedanych egzemplarzy to czas systematycznie zmniejszających się roczników nowo urodzonych dzieci. Widać zatem, że inne czynniki niż tylko demografia są ważniejsze i wciąż decydujące o powodzeniu i sukcesie sprzedażowym danego pomysłu.
Rozmawiała Urszula Kaszubowska





