Rodzice wciąż szukają rozwiązań, które umożliwią im jeszcze większą mobilność. Rozwiązaniem może być austriacki fotelik Nachfolger.

Maria Górecka

Foteliki samochodowe istnieją znacznie dłużej, niż może się wydawać. Co prawda w Polsce zaczęły być popularne dopiero w latach 90. XX w., ale tak naprawdę pierwsze modele są niewiele młodsze od pierwszego samochodu.


Fotelik samochodowy został skonstruowany na przełomie lat 20. i 30. XX w., a jego rolą było utrzymanie dziecka w jednym miejscu, a nie zagwarantowanie mu bezpieczeństwa podczas wypadku. Przez ostatnie 100 lat wiele się jednak zmieniło w świadomości rodziców oraz możliwościach producentów. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne są wypadki samochodowe, i mamy ogromne możliwości technologiczne, które można wykorzystać do zagwarantowania dziecku bezpieczeństwa w samochodzie, a od fotelików wymagamy coraz więcej. Producenci starają się wyjść naprzeciw zmieniającemu się światu. Jak wygląda fotelik przyszłości, który nie tylko ma być superbezpieczny, ale i na tyle kompaktowy i mobilny, by nadążał za zmieniającym się stylem życia młodych rodziców?

BEZ KOMPROMISÓW

Fotelik przez lata zmieniał kształt i wygląd, ale bezpieczeństwo dziecka było i jest priorytetem. Im więcej wiemy na temat tego, co dzieje się z ludzkim ciałem w trakcie wypadku, im lepsze technologie są dostępne, tym większe zmiany zachodzą w fotelikach. Dziś już praktycznie nikt nie dyskutuje z tym, że dzieci do 4. roku życia są bezpieczniejsze w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy – takie foteliki wypadają najlepiej w testach bezpieczeństwa, a kraje, w których najmniej dzieci ginie w wypadkach samochodowych, to te, gdzie rodziców do długiego wożenia dzieci tyłem nie trzeba w ogóle przekonywać. Jednak nawet najbezpieczniejszy fotelik nie uchroni dziecka, jeśli nie będzie prawidłowo zamontowany, dlatego w fotelikach coraz częściej znajdują się czujniki, które sprawdzają, czy jest poprawnie zainstalowany, czy dziecko jest dobrze zapięte i czy pasy są odpowiednio mocno napięte. To niweluje błąd rodzica, który może kosztować dziecko życie. Również nieroztropność dziecka może być monitorowana przez technologię, zwłaszcza że uwaga kierującego autem rodzica powinna być skupiona wyłącznie na tym, co się dzieje na drodze. W maju 2019 r. Mercedes-Benz oraz Britax Römer przedstawili prototyp fotelika, który ma wbudowany czujnik alarmujący rodziców o tym, że dziecko wyswobodziło się z pasów.

DZIECKO POD NADZOREM

Projektanci fotelików mają na względzie również kondycję małego pasażera w trakcie podróży. Smutne doniesienia o przypadkach śmierci maluchów pozostawionych w samochodzie w upalne dni sprawiły, że rodzice, władze i producenci fotelików zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób ograniczyć liczbę takich wypadków. Obecnie dostępne w sprzedaży są foteliki alarmujące o tym, że dziecko zostało w samochodzie, gdy rodzic oddala się z telefonem. Czujniki są w stanie również mierzyć temperaturę w samochodzie i alarmują, jeśli jest ona zbyt niska lub zbyt wysoka dla dziecka. We wspomnianym prototypie fotelika Mercedes-Benz i Britax Römer monitoring stanu dziecka pozwala kontrolować jego oddech, temperaturę ciała, puls, a nawet sprawdzić, czy się obudziło. Dzięki temu rodzic nie będzie się rozpraszał podczas jazdy. Zmniejsza to też obawy związane z koniecznością przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy, kiedy rodzic ma z nim mniejszy kontakt i mniejszą kontrolę nad tym, co się dzieje na tylnym siedzeniu samochodu. Jeśli bierny monitoring to dla rodziców za mało, Mercedes daje możliwość sprawdzenia kamerą, co robi dziecko. Obraz z kamery wyświetla się na ekranie deski rozdzielczej, gdy samochód zatrzyma się np. na czerwonym świetle.

FOTELIK DLA MOBILNYCH

Życie młodych rodziców w obecnych czasach wygląda zupełnie inaczej niż kilkanaście lat temu. Dziś małe dziecko jest świetnym kompanem w podróży i w żaden sposób nie ogranicza mobilności rodziny. Oczywiście podróżowanie z maluchem potrafi być wyzwaniem, głównie z tego powodu, że rodzice są przyzwyczajeni do wysokich standardów bezpieczeństwa i chcą je zachować nawet po drugiej stronie globu. Spotykamy wiele rozwiązań, które mają być poręcznym i mobilnym fotelikiem samochodowym. Najlepszym i najbardziej kompaktowym rozwiązaniem jest obecnie austriacki fotelik Nachfolger – konstrukcja pompowana, nieduża i lekka po złożeniu. Jako jedyny tego typu fotelik otrzymał dobre wyniki za bezpieczeństwo w testach ADAC. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne i z całą pewnością zarówno rodzice, jak i producenci marzą o czymś jeszcze bardziej kompaktowym i przenośnym.

Avionaut Pixel jest tak lekki, że można go ze sobą wszędzie zabrać.

Jednym z trendów, który wymusza na producentach prace nad zupełnie innym rodzajem bezpiecznego fotelika, jest zyskująca na popularności ekonomia współdzielenia. Młodzi ludzie coraz częściej nie chcą posiadać samochodu na własność, bo nie korzystają z niego w takim stopniu, by było to uzasadnione ekonomicznie. Pożyczają samochody na krótko, wtedy gdy faktycznie są im potrzebne. W takich realiach bardzo dużym wyzwaniem dla rodziców małych dzieci jest posiadanie fotelika, który jest jak najbardziej uniwersalny (by można było go zamontować w różnych samochodach) i równocześnie tak mały, by po wyjęciu z samochodu można go było wziąć ze sobą. Dla najmłodszych dzieci istnieją już dostępne rozwiązania spełniające te wymagania – fotelik Doona po wyciągnięciu z samochodu zmienia się w spacerówkę, Avionaut Pixel jest tak lekki, że można go ze sobą wszędzie zabrać, a większość fotelików dla niemowląt możemy zamontować na stelażu wózka. Producenci mają jednak wciąż duże pole do popisu, szczególnie w kategorii fotelików dla dzieci, które wyrosły z fotelików-kołysek. Rodzice czekają na fotelik, który będzie nie tylko superkompaktowy, ale i tak bezpieczny, jak najlepsze klasyczne fotele samochodowe.