Współczesny tata w branży dzieciecej
Fot. Depositphotos.com

Przewijają, karmią, układają do snu, zabierają na spacery, zabawiają… Współcześni ojcowie – zupełnie inaczej niż jeszcze dekadę czy dwie temu – są obecni w życiu swoich dzieci od samego początku ich przygody z rodzicielstwem. Jak marki odpowiadają na ten trend?

Współczesny tata wymiata

Jeszcze nie tak dawno rola ojca w wychowaniu dzieci ograniczała się do pomocy. Było to dość kuriozalne, biorąc pod uwagę fakt, że tata jest takim samym pełnoprawnym rodzicem jak mama.

Na szczęście w ostatnim czasie sytuacja uległa zmianie i ojcowie – nie bez przyjemności – uczestniczą w wychowaniu swoich dzieci na całego.

Wymieniają się obowiązkami z partnerkami, dostosowując zadania do swoich zobowiązań zawodowych i codzienności.

Z roli drugoplanowej wysunęli się na plan pierwszy – ex aequo z matkami, które przecież tak samo jak oni pracują, robią karierę, dbają o dom i o siebie same. A przynajmniej tak powinno to wyglądać i oby wyglądało w jak największej liczbie rodzin.

Producenci artykułów dla dzieci reagują na ten trend, dostosowując do tatusiów nie tylko swoje produkty, ale także przekaz reklamowy. Bo ojcowie nie tylko wybierają i kupują artykuły dla dzieci, ale realnie ich używają. I w ten sposób wpływają na kształt rynku produktów dziecięcych oraz na całą ofertę.

Ojcowie biznesu dla dzieci

Osoby decydujące się na założenie biznesu związanego z rynkiem produktów dla dzieci często same są rodzicami i działają według powtarzającego się schematu: na pewnym etapie pojawia się frustracja z powodu trudności z wykonaniem konkretnego zadania, następnie rodzi się pomysł na to, jak temu zaradzić, później powstają prototyp i produkt i wreszcie zakładany jest biznes, który umożliwia wyjście z tym szerzej. Wiele biznesów jest więc zakładanych przez świeżo upieczone mamy – i nie inaczej jest z ojcami.

Bo tak naprawdę mnóstwo produktów powstaje nie w działach R&D dużych korporacji, ale właśnie w odpowiedzi na codzienne problemy potencjalnych użytkowników.

Potrzeba ojcem wynalazku

Przykłady? Proszę bardzo!

Kilka lat temu trzech ojców z Norwegii postanowiło zaprojektować produkt, który zachęci rodziców do większej aktywności z dziećmi.

Efektem tej współpracy jest plecak MiniMeis z oferty Scandinavian Baby, w którym można w wygodny sposób transportować dziecko, zapewniając mu komfort, bezpieczeństwo i doskonałą widoczność, przez co maluch ma możliwość bacznie przyglądać się otaczającemu go światu.

Co ciekawe, jeden z twórców nosidła oparł projekt na własnych doświadczeniach. Wspomina, że najpierw sam uwielbiał obserwować świat z perspektywy ojcowskich ramion, a później doczekał się córki, która uwielbiała być noszona „na barana”.

MiniMeis był naturalną odpowiedzią na te dziecięce potrzeby. Dodatkowo znacząco ułatwił życie aktywnym rodzicom, którzy mogą zabierać najmłodsze pociechy na wędrówki, nie rezygnując z własnego komfortu i ciesząc się wolnymi rękami, bo nie muszą podtrzymywać dodatkowo transportowanych pasażerów.

Kolejna przedsiębiorcza drużyna tatusiów działała w ramach marki Bloom (dystrybucja Marko).

Celem czterech panów było wprowadzenie do świata produktów dziecięcych innowacji i nowoczesnego wzornictwa. Bo do tej pory często koncentrowano się na funkcjonalności, odstawiając walory estetyczne na boczny tor.

Twórcy marki Bloom zaprojektowali zatem m.in. wyjątkowe krzesełka do karmienia oraz inne artykuły wykorzystujące drewno pochodzące ze zrównoważonych źródeł, a także tworzywa sztuczne i metale nadające się do recyklingu. Projektanci wierzą, że rodzicielstwo to przygoda, którą można przeżywać w stylowy i nowoczesny sposób.

Na koniec warto także wspomnieć o założycielu marki Playmobil. Hans Beck wymyślił kultowe figurki o ruchomych rękach i nogach ubrane w najróżniejsze kostiumy w 1974 r. Za figurkami poszedł pomysł na całe uniwersum i bardzo dopracowane światy o potężnych walorach kolekcjonerskich.

Figurki miały rozmiar idealny dla dziecięcych dłoni, zapewniając godziny niezapomnianej zabawy. Wygląda na to, że producent mebli i miłośnik modelarstwa (bo taką właśnie osobą był Hans Beck przed erą Playmobila) dobrze wiedział, co robi.

Tata w reklamie

Z jednej strony mamy produkty wymyślane przez ojców, a z drugiej – przekaz reklamowy, który również bardzo się zmienił na przestrzeni ostatnich lat.

Już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku mieliśmy do czynienia z małą rewolucją. Jej inicjatorem była para przedsiębiorców – Björn Jakobson i jego żona Lillemor – założyciele firmy BabyBjörn. Od samego początku marka zwracała na siebie uwagę śmiałym podejściem do komunikacji – między innymi pokazując ojców noszących swoje dzieci, co w tamtym czasie było nowatorskim i przełomowym przekazem.

Dziś taki obrazek już nie dziwi. Mamy reklamy z ojcami podgrzewającymi mleko w butelkach, przygotowującymi posiłki, pomagającymi przy kąpieli, układającymi z dziećmi puzzle, bujającymi niemowlęta w kołyskach i spacerującymi z wózkami.

Te ostatnie są zresztą często projektowane z myślą o wysokich rodzicach (czyli ojcach właśnie), bo mają m.in. regulowane rączki, dostosowując się tym samym do wzrostu prowadzącej je osoby. Takie produkty mają w ofercie choćby Junama, Cybex czy Muuvo.

Warto wziąć sobie te informacje do serca i tak kreować komunikaty marketingowe, żeby docierać z nimi do szerszego grona odbiorców. Czyli trafiać w gusta męskiej części klientów, nie zaniedbując ich potrzeb i roli w wychowaniu dzieci.

tata w reklamie
Fot. Materiały prasowe

Bo to ojcowie często wybierają wózki, foteliki, nosidła. Oni je składają, gdy mama tuli malucha na rękach. Oni je dźwigają i chowają w bagażniku.

Produkty tworzone przez i dla ojców nie są chwilową modą. To efekt trwałej zmiany społecznej. Ten, kto tego nie zauważa, zostaje w tyle. I zwyczajnie traci cennych klientów.

A jaki konkretnie jest współczesny polski tata? Poznaj wyniki badania GUS na temat współczesnych polskich ojców.

Katarzyna Laskowska

Autorka:

Katarzyna Laskowska – redaktorka „Branży Dziecięcej”. Lubi podsłuchiwać wieści z rynku i podglądać nowości produktowe, a potem uprzejmie donosić o nich czytelnikom. Uwielbia pisać i czytać, a szczególnie pisać o czytaniu, dlatego ze szczególną radością tworzy zestawienia książkowych premier i lektur, które mają szanse skraść serca małych czytelników.